Sztuczki dobrego brania na ryby

Artykuł opowiada o tym, jak jesienią lub wiosną sprytnie przygotować miejsce do doskonałych połowów w lecie

Około 5 lub 6 lat temu byłem świadkiem tego, jak lokalni rybacy z jednej z oddalonych od miasta wiosek o tej samej porze dnia (wieczorem) nad rzeką z tego samego miejsca regularnie wyciągali okonie trofeów, płocie i czasem zezować. Ciekawe, że jeśli staniesz obok nich (w rozsądnej odległości), to pływaki mogłyby stać cały wieczór, tylko pływaki i drobiazgi bawiły się przynętą. Zdjęcie jest interesujące.

Podczas spotkania z lokalnymi rybakami uważnie przestudiowałem sprzęt „profesjonalistów” z przyjacielem. Powiem to, sprzęt był z odległego światła ZSRR, trochę masywny w porównaniu z naszymi nowoczesnymi i szorstki. Oczywiście duże haczyki, gruba żyłka (jeśli się nie myli, 0, 3 mm), masywny domowy spławik (z korka). I wszystko działało, pięknie łowiłem. Sądząc po sobie, w ciągu wieczoru starcom udało się złapać tuzin dobrych okoni i stolarki. I tak każdego dnia. Bez przynęty i żadnych specjalnych nowoczesnych środków i sztuczek. Jako przynętę użyliśmy zwykłego robaka gnojowego, który moi dziadkowie uzyskali w stosie starego obornika i ściółki od własnych krów. Właściwie kopaliśmy tam, ale nasze wyniki były znacznie gorsze, co spowodowało u mnie oburzenie, oburzenie i wiele pytań, wśród których było jedno na pierwszym miejscu: DLACZEGO gryzą, ale my nie, co to jest TAJEMNICA i złapać?

Mieszkańcy wyraźnie zauważyli nasze zamieszanie, poza tym, że wakacje mojego przyjaciela i mnie dobiegały końca, i musieliśmy pilnie coś zabrać podczas łowienia. Na szczęście w wioskach i na peryferiach ludzie są nieco inni niż w miastach: trochę milsi, bardziej uważni, przyjaźni i jakoś łatwiejsi. Pewnego wieczoru weterani wezwali nas na swoje miejsce, zrobiliśmy herbatę na stosie, a jeden z miejscowych rybaków zasugerował, że będziemy łowić ryby na naszym miejscu. Nie mogliśmy przegapić takiej szansy. Obsada odbyła się w miejscu wskazanym przez dziadka. W rezultacie przyzwoity połów. Przez cały czas po raz pierwszy odczuwaliśmy ciężar na haku, a nasze wędki były przyjemnie zgięte. A sekret był prosty.

Wiosną, wybierając dobre głębokie miejsce nad rzeką, rybacy zatopili w wodzie stare suszone choinki (takich drzew w pobliżu wysypiska śmieci po Nowym Roku), gałązek itp. Aby jakoś naprawić to wszystko na dole, rybacy związali wysuszone drzewa, przywiązali do nich 2-3 cegły i włożyli to wszystko do wody. Do połowy lata na gałęziach zagłębionych drzew zgromadziła się wystarczająca liczba owadów wodnych, które przyciągają ryby. Rzucając sprzęt w czyste szczeliny między drzewami, możesz liczyć na przyzwoity połów. Już po roku ja czasami korzystam z tej metody, zanurzając jesienią lub wiosną w interesujące miejsca suchy ląd i gałęzie. I powiem wam, łowienie w takich miejscach jest prawie zawsze udane i obiecujące.

Spróbuj. Wszystkiego najlepszego.

Radzę przeczytać: Połowa łodzi - sprzęt wędkarski na rzece