Przez palniki dwa i pół kilograma okonia

Dzisiaj dotarliśmy nad jezioro, ale musieliśmy przedostać się przez palniki. Smutny i ciężki widok. Zamiast lasów sosnowych - tylko pustkowie szybko zarastają lekkim lasem. Mówią, że możesz dostać się do samego jeziora Luzhyar samochodem, nie tak jak wcześniej, ale potrzebujesz samochodu o dobrym ruchu, takim jak UAZ. Na naszym „Loganie” nie ma drogi. A ta leśna droga jest znacznie bliżej miasta. Nawet o niej nie wiedzieliśmy. Najwyraźniej wszystkie rodzaje pojazdów terenowych przemierzały go nie tak dawno temu, zaczynając od wspomnianych samochodów UAZ.

Okej, nie pierwszy raz. Więc bezpośrednio i poszedłem nad jezioro. Okoń dziobany, jak za dawnych czasów, tuż pod twoimi stopami. Konieczne jest jedynie wycięcie suchego bata o długości około półtora metra i zawiązanie żyłki za pomocą małego spławika i białego przyrządu na żyłce do góry. A potem musisz spokojnie przejść wzdłuż niskiego brzegu, pod którym znajduje się czarna woda. Można to zobaczyć w szczelinach, zapadnięciach między splecionymi korzeniami i darnią, cienką warstwą pokrywającą korzenie, pod którą rozpryskuje się woda jeziora. Zadanie polega na znalezieniu zatoki okoniowej, w której czasami gromadzi się całkiem sporo ryb. Pamiętam, że pewnego lata mój ojciec i ja bezpośrednio z naszych stóp przez godzinę złapali wiadro okoni.

Po znalezieniu zatoczki na brzegu, tuż przy powalonym drzewie, w pobliżu którego stoją grzędy, kładziemy ogony robaka na mormyshki i rzucamy go obok pnia drzewa. Początkowo nie ma ukąszeń. Ale gdy tylko poprowadziłeś mormyshkę wzdłuż drzewa, biały pływak zniknął w torfowej wodzie i już widać, jak odchodzi na bok. Nie możesz się wahać, w przeciwnym razie doprowadzi to do driftwood. Cięcie! A teraz czarna okonia tańczy na żyłce.

Na robaku łapiemy małe okonie żywej przynęty. Większe okonie są tutaj zabierane tylko okiem okonia. Najbardziej wnikliwy kanibalizm jest wyraźnie modny na tym jeziorze, w różnych formach, w zależności od wielkości ryby. W przeciwieństwie do lata wczesną jesienią, w „indyjskim lecie”, w sezonie latania pajęczyny okoń w pobliżu brzegu nie jest łapany. Idzie do czyszczenia odcinków od trzydziestu do stu metrów od brzegu i już dość desperacko dziobie tę samą mormyshkę okiem okonia. Co więcej, pojawiają się dobre okonie, w gramach do dwustu lub trzystu. Nie zawsze są czarne. Są nawet kolory, raczej ciemnopomarańczowy. Ci faceci najwyraźniej znaleźli miejsce zamieszkania pomiędzy piaskiem a mułem przybrzeżnym, najwyraźniej podróżując tu i tam.

Po złapaniu ponad dwóch tuzinów żywej przynęty, opuszczamy ich część w metalowej klatce pod zaczepem na brzegu. Oto cień i stosunkowo zimna woda. Zabieramy ze sobą dwanaście sztuk do plastikowej laski. Teraz najważniejsze jest odgadnięcie miejsca, w którym przetrzymywany jest duży okoń. Wzdłuż wybrzeża lilii wodnych stawiamy piętę zergelitów. Przyklejam suchy sosnowy słup wzdłuż krawędzi lilii wodnych i zawieszam ulotkę z żyłką na czubku słupa za pomocą pętli pętli, która w sekundę pozwala zawiesić zerglę i ciągnie tylko po pociągnięciu. I jest usuwany w ten sam sposób - w ciągu kilku sekund. Najważniejsze jest to, że ryba przynęta biegnie obok trawy, ale nie przylega do niej i tyczki. Aby to zrobić, słup utknął w mule pod kątem czterdziestu pięciu stopni.

Pozostałe pięć naszyjników ustawiamy przy trzcinowej wyspie, również przy liliach wodnych. Istnieje różnica od oczywistego brzegu piasku, w którym woda ma tylko pół metra, do względnego dołu o głębokości półtora metra.

To wszystko ... Jest rezerwa żywej przynęty. Pod brzegiem w cieniu. Możesz rozgrzać się za pomocą spinningów. Jest coś, ale tutaj okoń zawsze doskonale przyjmuje białe gramofony. I tak się stało: co jakiś czas, na początku okablowania lub pod samą łodzią, przysiada okoń na białym zero Mepps. Zabrali duszę. Możesz zejść na ląd.

Wieczorem ciche rozmowy przy ognisku, pękająca smoła, zapach zupy rybnej i kawałków delikatnych gotowanych okoni pod małą szklanką bieli. I oto jest - sprawdzenie dziewczyn. Konieczne jest również odnowienie przynęt na noc, ponieważ nadal złapali ją tutaj, nie pozostawiając daleko od ognia. Duże okonie w lipcu i nocy, a najwcześniej o świcie.

Cicho podejdź do zergilników. Jeden z nich jest rozwinięty, linia przechodzi ukośnie do lilii wodnych. Biorę żyłkę i czuję elastyczne drżenie. To oczywiście nie jest szczupak. Dokładnie ... Na żyłce wypuszczam okonia na kilogram, ważąc z boku łodzi. Jest! .. Jezioro na ciężkich żerdziach jeszcze nie zanikło. Ale inne otwory wentylacyjne miały tylko pusty uchwyt. Oczywiście wzięli małą okoń. Jeden złapał się na niewiele więcej niż żywą przynętę, dwieście gramów.

Wcześnie rano usuwamy dźwigary. Złapałem kolejny kilogram okonia i jego mniejszy odpowiednik, tak samo jak poprzedniego dnia. Nie ma już takich humbaków więcej niż półtora kilograma lub podobnych, dla dwóch i pół kilograma wagi, które złapałem raz w lipcu. Może czas nie nadszedł.