Z podajnikiem na kanałach

Sprawozdanie na temat połowów na wyspie w kanałach Wołgi. Z podajnikami i pływakami.

Przed rozpoczęciem sezonu wirowania pozostało bardzo niewiele. Nie ma sposobu, aby czekać na ten błogosławiony dzień. Możesz oczywiście machać spinningiem gdzieś na platformówce, gdy jest to absolutnie nie do zniesienia bez łapania drapieżnika. Ale jest to skrajny przypadek, gdy naprawdę jest nie do zniesienia. Zbyt wszystko jest zorganizowane i jakoś tak naprawdę nie jest w takich zbiornikach.

Tym razem jedziemy całym pociągiem, czyli wszystkimi trzema moimi synami. Zbiegło się to jakoś pomyślnie: zarówno wakacje, jak i dni wolne spotkały się w tym samym czasie. Ale generalnie jestem wolnym artystą. Jest dużo wolnego czasu. Dlatego postanowiliśmy spędzić kilka dni w kanałach Wołgi na naszej ulubionej wyspie. Tylko tym razem nasza droga samochodem miała stać się dwa razy dłuższa. Tym razem nie musieliśmy dostać się na wyspę z wioski Senyushkino, skąd zwykle jechaliśmy motorówką, podróżując około ośmiu kilometrów drogą wodną, ​​ale planowaliśmy objechać autostradę do Korotnej, a tam zabraliśmy zaporę na Pieczone Wzgórze. Pozostaje tylko przejść przez szeroki kanał, a my tam jesteśmy.

W jednej łodzi z PCV, my cztery daleko od małych chłopów nie mogą się zmieścić. Dzieci już całkowicie wyrosły z taty. Najstarszy ciągnie za sto kilogramów, a najmłodszy, służąc w wojsku, nie pozostaje w tyle pod względem budowy. Środkowa Zhenya nie jest także kędzierzawą Zheiką, która niedawno zatoczyła się w objęciach z podobnym psem i była dzieckiem, jak mały Dunaj, który Żhena nazywa Zhurnaya. Dlatego zabrali ze sobą starą podwójną gumę „Omega”. Mimo swojego wieku wciąż jest dość silną, nadmuchiwaną małą łódką.

Nie wcześniej powiedziane niż zrobione

A wczesnym rankiem jedziemy do Wołgi. Tym razem zamiast spinningów zabieramy ze sobą podajniki, a jednocześnie pływające pręty. Ugotowałem im przynętę, gotując owsiankę - „salapinkę”. Jako przynętę wziąłem Dunaevsky Premium na leszcz. Dlaczego potrzebujemy podajników w strefie zalewowej, skoro płytka część zbiornika Chebksar wydaje się być stworzona do połowów drapieżników? Ale w zeszłym roku, opierając się tylko na błystkach i przynętach, ledwo przylgnęło do ucha. Coś ostatnio stało się markotnym drapieżnikiem w tych miejscach. Czasami łatwiej jest złapać drapieżnika w pobliskiej małej rzece.

Pojechaliśmy do czystego, piaszczysto-glinianego kopca, z jakiegoś powodu wezwanego Frieda, pompowaliśmy łódź, trochę zabrano na przybycie i - do wody. Najstarszy Dimka dostał się do Omegi z górą rzeczy wędkarskich, podczas gdy Ivan, Zhenya i ja dostaliśmy się do Delty. Kanał, który musimy przepłynąć, aby dostać się na naszą wyspę, był niegdyś kanałem rzeki Rutki, o którym mówiłem tutaj o wędkowaniu. Dlatego w miejscu, w którym znajduje się ten kanał, głębokość miejscami dochodzi do dziesięciu metrów. Tutaj okoń szczupaka czasami łapie się na krawędzi. Ale dziś jest to niemożliwe, zakaz.

Oto nasza wysepka na środku kanału. Tutaj złapiemy i spędzimy noc, ponieważ wyspa jest dobrze podmuchana przez wiatry Wołgi, a na wyspie prawie nie ma komarów. Gdy tylko się uspokoiły, w kanale rozległy się uderzenia potężnego ogona. Ryba bije prosto w lilie wodne w płytkiej wodzie. I od tych ciosów natychmiast ogrzało moje serce: jest ryba, nasza będzie ... Ale ryba zdawała się z nas kpić. Uderzyła ogonem, ale zignorowała przynętę. Najdalsze odlewy naszych podajników znajdowały się prawie na środku kanału. Jest najgłębsze miejsce, coś w rodzaju rynny. Ale leszcz, duża płoć i leszcz gdzieś zniknęły. Najwyraźniej te miejsca są bardziej odpowiednie do łowienia spinningów? Chociaż wydaje się tutaj i wody Wołgi.

Wędki powodziowe pomogły nam w ciągu dnia. Nic dziwnego, okazuje się, że zostali zabrani sami. Gdy tylko go porzucili, Iwan natychmiast wyciągnął dwie ryby jedna po drugiej: czerwoną i płoć - czterdzieści gramów na trzysta kilogramów. I tam oszust poszedł jednak nie tak, jak oczekiwano na otwartych przestrzeniach Wołgi. Ani kilograma. Ale za trzysta lub czterysta gramów oszuści czasami brali. Cieszyło to jednak. W końcu złapali go w płytkiej wodzie przybrzeżnej, gdzie miejscami nie było głębokości i pół metra.

Synowie byli poważnie zainteresowani łapaniem srebrnych ryb. I od dawna chciałem szukać runy w kanale. I znaleziono. Nakarmiłem dziurę w liliach wodnych przynętą, dodając tam posiekane robaki, a złota jasnoczerwona czerwionka zaczęła chwytać moją wędkę.

Wieczorem zacząłem zabierać ryby do karmnika. Oprócz złowionych leszczy i sumów. W środku nocy zabrzęczały dzwony. I karmnik zaczął bić przez wodę. Więc te sumy dziobały.
Wrócili, stanowczo decydując, że nigdy nie przyjadą bez karmnika.

Radzę przeczytać:

Jak utrzymać wędzone ryby